poniedziałek, 30 września 2013

Dean Koontz - Maska





Autor: Dean Koontz
Tytuł: Maska (The Mask)
Przekład: Hanna Milewska
Wyd.: Albatros
Ilość stron: 328
Data wydania: 2012
Ocena: 5/10



"Zło nie jest nieznajomym bez twarzy,
mieszkającym w odległym sąsiedztwie.
Zło ma zdrową, znajomą twarz,
wesołe oczy i otwarty uśmiech.
                    Zło chodzi wśród nas; nosi maskę,
która wygląda jak twarze nas wszystkich."

Carol miała trudne dzieciństwo. Konflikty z prawem, wczesna ciąża, areszt dla młodocianych..były odpowiedzią na to, co działo się u niej w domu. Kiedy w końcu trafia pod opiekę psychiatry Grace Mitowski - wszystko zaczyna się zmieniać. A wręcz układać doskonale. Grace potrafiła wydobyć z dziewczyny wszystko, co najlepsze. Wyrosła na cenionego specjalistę - również psychiatrę. Wyszła za mąż za pisarza. Do szczęścia brakowało im tylko dziecka.

Niestety pierwszy ciężki poród doprowadził ją do bezpłodności. Pozostała im zatem adopcja. Choć wydawałoby się, że są idealną parą do roli rodziców, to od początku ich starań coś próbuje im pokrzyżować plany.  Do tego stopnia, że omal nie giną. Nocne koszmary, prorocze wizje, dziwne hałasy w domu stają się nagle ich codziennością. Znerwicowana Carol jadąc do pracy potrąca dziewczynkę. Nie udaje się ustalić jej tożsamości. Czując odpowiedzialność za jej los, kobieta przygarnia ją pod swój dach. Ale kim jest owa dziewczynka? I dlaczego jak w transie weszła wprost pod jej koła? Na to pytanie młode małżeństwo będzie musiało szybko znaleźć odpowiedź, gdyż grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo..

Koontz ma swoje pisarskie wzloty i..może nie upadki..ale gorsze okresy;) Ta książka plasuje się mniej więcej pośrodku. Nie jest zbyt długa, co w tym wypadku jest wadą. Brakowało mi rozwinięcia niektórych wątków. Postacie są słabo rozbudowane, informacje o nich są pobieżne. A przecież chcielibyśmy poznać bliżej osoby, z którymi spędzimy chwilkę czasu;) No i akcja.. miałam wrażenie, że nasi bohaterowie są "zbyt błyskotliwi" i bardzo szybko połączyli elementy układanki. Odebrało to tą część fabuły, którą w książkach/ filmach lubię. Te momenty, kiedy my już się domyślamy bądź wiemy, co się dzieje naprawdę, a postacie brną na oślep i szukają wyjścia tam gdzie go nie ma. Ten rodzaj przekomarzania się autora z postaciami, które wymyślił bywa szalenie interesujący. Tutaj go niestety zabrakło.. Może dlatego, że na głównych bohaterów wybrał sobie ludzi sukcesu..

Sama końcówka też nie powala na kolana. Spodziewałam się większych emocji, tymczasem było dość przewidywalnie. Jednak mówienie o tej książce, że jest słaba, byłoby przesadą. Było również wiele ciekawych sytuacji, jak chociażby walka Grace z kotem:) Oceniam na 5/10. Myślę, że to odpowiednia nota:)

 

wtorek, 24 września 2013

Agata Christie - Pięć małych świnek



http://2.bp.blogspot.com/-JlidiSq5oRg/Tbkb1R7-vRI/AAAAAAAAAQI/a96brP2oTy4/s1600/piec-malych-swinek-bprod790053.jpg



Autor: Agata Christie
Tytuł: Pięć małych świnek (Five little pigs)
Przekład: Izabella Kulczycka-Dąmbska
Wyd.: Wydawnictwo Dolnośląskie
Ilość stron: 260
Data wydania: 2013
Ocena: 7/10

W Empiku trafiłam na promocję 2+1 i pomyślałam, że wzbogacę nieco moją kolekcję książek A. Christie. Tym sposobem zdobyłam: Dopóki starczy światła, Tajemnica rezydencji Chimneys oraz wspomniane w tytule Pięć małych świnek.

Zagadką dla słynnego Poirota stała się tym razem śmierć malarza Crale'a. Do detektywa zgłasza się piękna młoda dziewczyna, która po latach dowiaduje się o losach swoich rodziców. Matka przed śmiercią wysłała do niej list, zapewniając o swej niewinności. Karolina postanawia więc dojść do prawdy. Sprawa jest o tyle trudna, że wydarzyła się 16 lat temu. Ale dla Poirota nie ma rzeczy niemożliwych. Udaje się do dawnej posiadłości Crale'ów, by przypomnieć mieszkańcom o tamtych tragicznych wydarzeniach.

Pięć świnek to nawiązanie do dziecięcego wierszyka: Jedna świnka na targ biegała, druga świnka w domu siedziała, trzecia świnka mięsko zajadała...itd. Poirot odniósł świnki do pięciorga podejrzanych. I  każdemu z nich poświęcony jest osobny rozdział. Każda postać jest zgoła inna, poznajemy feministycznie nastawioną guwernantkę Williams, młodą i żywiołową Angelę, trochę staroświeckiego zielarza Meredith'a, piękną modelkę Elzę oraz zamożnego przyjaciela ofiary - Philipa. 

Bardzo podobało mi się przedstawienie historii z punktu widzenia każdej z tych postaci. Ta sama sytuacja, a tyle różnych wspomnień, interpretacji, szczegółów. Odtworzenie wydarzeń po kilkunastu latach nie jest łatwe. W pamięci zostają wrażenia, wydawałoby się mało istotne, a jednak rzucające na sprawę nowy cień.

Jak już kiedyś wspominałam, książki Agaty mają to do siebie, że nigdy nie umiem trafić kto był zabójcą. W tym przypadku mogę być z siebie dumna, gdyż zaczęłam iść dobrym tropem i trochę udało mi się odgadnąć;) Części faktów jednak nie połączyłam i morderca znów mi uciekł:) heh ale przynajmniej miałam dobrą zabawę. Polecam!


niedziela, 22 września 2013

Michael Connelly - Punkt widokowy


 

Autor: Michael Connelly
Tytuł: Punkt widokowy (The Overlook)
Przekład: Łukasz Praski
Wyd.: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 184
Data wydania: 2008
Ocena: 7/10

Koniec "wakacji" od bloga. Powracam z nowymi siłami:) Wakacyjny czas nie był do końca stracony, gdyż udało mi się przeczytać kilka ciekawych pozycji:) Obroniłam też swoją pracę licencjacką, więc może teraz uda mi się częściej tu zaglądać. Zatem postaram się nadrobić pisanie recenzji i jak zwykle zapraszam do czytania.

Autorem książki jest amerykański dziennikarz Michael Connelly. W swoim dorobku ma wiele powieści kryminalnych, w których pierwsze skrzypce gra policjant Bosch. Część z nich została zekranizowana, jak chociażby Krwawa profesja.

Książka nawiązuje do współczesnych problemów z terroryzmem i bronią chemiczną. Autor zwrócił uwagę na to, że organy władzy często bardziej przejmują się dobrem ogółu, pomijając jednostki. Jest w tym, oczywiście, dużo racji, jednak czasem ta jednostka może mieć ogromne znaczenie dla sprawy. A rozwikłanie małej zagadki pomaga w wyjaśnieniu całego problemu.

Punkt widokowy przy Mulholland Drive jest często odwiedzanym miejscem. Jednak nie po zmroku.. wtedy punkt jest nieczynny, a przebywanie tam - podejrzane.  Dlatego policjanci patrolujący wieczorem tą bogatą dzielnicę zainteresowali się zostawionym tam samochodem. Nikogo jednak nie zastali, oprócz...trupa.

Policja radzi sobie dobrze i szybko identyfikuje zwłoki doktora Kenta. Sprawę komplikuje fakt, że przed śmiercią lekarz wyniósł z laboratorium duże ilości radioaktywnego cezu. Podejrzenia o terroryzm i zagrożenie dla ludzkości doprowadzają do interwencji FBI. Harry Bosch czuje się urażony odsunięciem od sprawy, szczególnie iż agentka FBI to jego była partnerka. Na swoją rękę zaczyna własne śledztwo..

Postać Boscha wydaje mi się trochę zbyt sztampowa. To typ policjanta, który nie myśląc o konsekwencjach poddaje się własnym przeczuciom i sam dąży do celu. Facet z charakterkiem, uparty, silny i niepokonany. Hmm..od razu skojarzył mi się z filmowymi kreacjami Eastwooda;) Poza tym, chyba nie mam żadnych zastrzeżeń. Akcja toczy się w szybkim tempie, dużo się dzieje, a zakończenie jest zaskakujące. Trzeba przyznać, że pomysł na książkę Connelly miał bardzo dobry.

Zauważyłam, że w wakacje miałam tendencje do czytania "szczuplejszych" książek. Opasłe tomy zostawiam na zimę;) Cóż.. Punkt widokowy należy właśnie do takich, dlatego dość szybko się z nim uwinęłam. Polecam na ostatki ciepłych wieczorków;)